niedziela, 30 maja 2010

Liternet.pl - rewolucja, czy nie bardzo?

-->
Myślałem o tym wpisie od dawna. Wreszcie więc go piszę.

19 kwietnia bieżącego roku światłowody nawiedził Liternet.pl. Jest to, jak twierdzą autorzy projektu „platforma komunikacji autorów z czytelnikami”. Coś jak Nieszuflada? Nie do końca, ja raczej skłaniałbym się ku stwierdzeniu, że serwis łączy funkcjonalności Nieszuflady i Facebooka. Tak, oto mamy do czynienia z portalem społecznościowym o charakterze literackim. Pierwszym z jakim się zetknąłem i na pewno pierwszym w Polsce. Co ma nam do zaoferowania Liternet?
Bodaj podstawową funkcjonalnością, z jaką ma do czynienia Użytkownik jest możliwość dodawania i komentowania tekstów prozatorskich, wierszy, dramatów, etc… Nic niezwykłego, podstawa funkcjonowania niemal każdego portalu/forum literackiego, jak Nieszuflada, Poezja.org i inne wynalazki. Atutem i przewagą choćby nad Nieszufladą jest tutaj robudowany edytor pozwalający na dosyć zaawansowane formatowanie tekstu (żegnaj nieszufladowa ascezo!) Warto tu zaznaczyć, że użytkownik może założyć sobie dwa typy konta: konto autora i konto czytelnika. Szerzej o tym podziale napiszę trochę później.
Oprócz tej oczywistej funkcji, Liternet oferuje też rzeczy charakterystyczne dla portali społecznościowych. Tak więc możemy zdobywać wirtualnych znajomych, a nawet jeśli ktoś nie przyjmuje naszego zaproszenia, możemy obserwować jego profil, zostając czytelnikiem danej osoby (jeśli ma konto autora). Złą wiadomością dla niektórych będzie brak możliwości dodawania fotek (jedynie zdjęcie profilowe). Zabieg słuszny, biorąc pod uwagę target oraz, zapewne, chęć oszczędności miejsca na serwerze. Mamy też coś w rodzaju facebook’owej ściany, na której możemy śledzić aktywność naszych znajomych/obserwowanych. W przeciwieństwie do Facebooka nie widzimy jej jednak zaraz po zalogowaniu, a po wejściu na swój profil.
Jeśli ktoś jest po publikacji na papierze, może pochwalić się swoim dziełem dodając swoją książkę (lub jej fragment) do liternetowego zbioru. Mała rzecz, a zainteresowanych na pewno cieszy.
Użytkownicy mogą również zakładać grupy. Na razie jest ich całe siedem, należy pamiętać jednak, że serwis jest w fazie rozwoju (wersja beta) oraz, że nie celuje w masowego użytkownika. Jest również możliwość obwieszczenia wszystkim wszem i wobec na przykład o swoim wieczorze autorskim, dodając wydarzenie. Oprócz tego każdy użytkownik ma również możliwość prowadzenia dziennika. Tutaj, niestety, edytor nie oferuje nam zupełnie nic, a szkoda.
Wróćmy do podziału na konta autorskie i czytelnicze. Nie ma żadnych ograniczeń, każdy może założyć sobie konto autorskie. Pozwala ono dodawać teksty, natomiast konto czytelnika, różni się tym, że tekstów dodawać nie można oraz… zasadniczo niczym więcej. W związku z tym osobiście nie widzę sensu takiego podziału, ale może kiedyś to się zmieni. To znaczy podział albo zniknie, albo owego sensu nabierze.
Cóż, na razie nie zapowiada się, żeby Liternet strącił Nieszufladę z piedestału, w końcu tam jest Jacek Dehnel… Ale zaraz, zaraz… Autorom Liternetu również udało się zaprosić do swojej wirtualnej społeczności parę znaczących nazwisk. No choćby mnie przecież, prawda? To oczywiste, a co poza tym? Krzysztof Szeremeta, Maciej Gierszewski, Bartosz Konstrat, Juliusz Strachota, Joanna Lech, czy Izabela Fietkiewicz-Paszek, to nazwiska, które coś mówią czytelnikom polskiej literatury współczesnej. I większości będą mówiły coraz więcej. Jeśli chodzi o atuty Liternetu, to społeczność, nazwiska i potencjał, jak z sobą niosą uważam za największe z nich.
Co dalej? Widzę dwie drogi: Liternet może stać się na drodze r/ewolucji miejscem centralnym w polskiej sieci dla spotkań czytelnika z żywym słowem pisanym. Mam szczerą nadzieję, że tak się właśnie stanie. Może też przejść bez echa i stać się kolejnym miejscem idealnym dla jakiejś grupy autorów do klepania się po pupciach. Czas pokaże.

Ps. Na koniec zapraszam na moją stronę autorską w serwisie: http://wojtek-bolinski.liternet.pl/

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Link do Twojego profilu prowadzi w nicość. Popraw go, musisz usunąć spację z końca linku (tak powinno być ok: http://wojtek-bolinski.liternet.pl/).

Doczekałem się czegoś blogowego :). Jeszcze trochę i może stworzysz swój styl pisania, tzn. ten wpis odebrałem jako coś hmm... bezsmakowego. Wiesz, jest to poprawnie napisane, ale brakuje mi w tym czegoś, co byłoby >Twoje<. Ach, nie potrafię teraz tego właściwie wyrazić, może kiedy indziej :).

Trzymaj się.

Anonimowy pisze...

A i jeszcze jedno: jako status ustawiłeś sobie "przed debiutem książkowym". Masz już coś? Zaczynasz pisać, może kończysz? Czy na razie leży to w Twojej głowie? Napisz coś więcej na ten temat.

Wojciech pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
mr żubr pisze...

Link poprawiłem. Jeśli o "blogowe" pisanie, to wziąłem się za temat, który mnie interesował, natomiast takie pisanie na dłuższą metę raczej mnie nie kręci (no chyba, że znalazłby się ktoś, kto by mi za to płacił, hehe). "Przed debiutem książkowym" oznacza w moim wypadku ni mniej ni więcej, jak to, że jeszcze on nie nastąpił. Też się dziwię.

Anonimowy pisze...

co za głupoty, Szeremeta znaczącą postacią polskiej literatury?;) Ty?;) piszesz słabiutko, lepiej popracuj

mr żubr pisze...

HERETYKU!!!

Anonimowy pisze...

podoba mi się pojęcie "zdobywania znajomych".